Szymon Kantorski
Szymon Kantorski

Złotko, sreberko



przejechałem na czerwonym, wrócę
i wszystko naprawię, ale tamto miejsce
zasklepiło się i nikt już nie wymaga

za pokutę uśmiechnę się do jakiegoś
dziecka zgubionego w supermarkecie,
może pójdę do tej drogiej terapeutki
w czerwonych pantofelkach, pogadamy
o dupie Maryni, moim stosunku

do tego wszystkiego, Złotko, sreberko,
odwijam powoli, smak nieodmienny
przez osoby, liczby, przypadkiem jestem
swoim największym uzależnieniem,
rozmnożę przeciwciała licząc

na ich pomocnictwo, cichą
morderczą krucjatę, to minie,
odetchnę, za oknem w narożniku
zbiera się na kurz







Szymon Kantorski